Bańki, drzwi i inne takie

20160821_123540

W dzieciństwie uwielbiałam bańki mydlane.

Do szklanki nalewało się wody i płynu do naczyń, szukało się odpowiedniej słomki ze zbóż (najlepiej kilka) i się dmuchało. Można też było kupić gotowe. Jak się dmuchnęło za mocno wylatywały małe bańki, a żeby stworzyć  te duże trzeba było ostrożnie dmuchać w słomkę, które często pękały i wszystko opadało na nos. ;D Zabawa przednia, a niewiele było potrzeba.

Ludzką strefę komfortu też można określić jako taką bańkę, w której jesteśmy zamknięci. Jesteśmy otoczeni niewidzialną barierą, jesteśmy zamknięci w przezroczystej kuli. Ale co ciekawe można ją przekraczać. I inni też mogą w nią wchodzić. Nie zawsze to spotyka się z naszą aprobatą.

Przyjemnie tak sobie tkwić w takiej bańce poczucia wygody i bezpieczeństwa. Jednak mówi się, że kto nie ryzykuje ten nie ma, a ryzyko to właśnie w moim odczuciu oznacza opuszczenie swojej strefy komfortu i dopuszczenie do zmian, podejmowanie wyzwań, otwarcie się na nowe możliwości i szanse. Dlatego, że trzeba przebić swoją własną ochronną otoczkę, uczynienie tego wszystkiego nie jest łatwe. Ale jednym się udaje i są zadowoleni z takiego posunięcia, a inni tkwią w marazmie. Są też tacy, co tkwią po środku.

Ostatnio też sobie rysowałam.

20160821_123549

 

20160821_123557

 

 

Czasem też trzeba zamknąć za drzwiami w swojej głowie pewne rozdziały swojego życia, odgrodzić je i iść dalej. Albo przeciwnie, otworzyć pewne drzwi i przekroczyć próg, by wejść w kolejny etap, którego się obawiało. Ktoś nam daje klucz i wahamy się czy z niego skorzystać. Czasem też ktoś nam zamyka drzwi przed nosem. To nie jest miłe. Ale od czego są okna? ;) Niewygodnie, ale może skutkować pozytywnie. Czasem nie warto odpuszczać.

A oto, co wczoraj dostałam:

20160821_11204420160821_112054

 

 L.B.

26 Komentarze

  1. O bardzo ważnych sprawach rozmyślasz. Czasami brakuje nam odwagi, motywacji, nie widać perspektyw lub po prostu nie ma osoby obok, który pomogłaby podjąć decyzję. Moja znajoma męczyła sie kiedyś w pracy, ale nie miała odwagi jej zmienić i powtarzała: żeby mnie tak zwolnili, to miałabym pretekst, żeby coś w życiu zmienić, a tak miotam sie jak w pajęczynie…
    Właśnie intrygował mnie ten rysunek w nagłówku :-) Teraz wiem!
    Kubek świetny :-) W Poznaniu mieszka mój syn :-)

    • Dokładnie, brakuje tej odwagi i tkwimy w czymś, co nie sprawia przyjemności, z drugiej strony obawiamy się porzucić coś, co jest stałe.
      Narysowałam go ;).
      Dziękuję ;). Poznań z tego, co widziałam na zdjęciach jest bardzo ładny. Mam tam przyjaciółkę, ale jeszcze się nie złożyło na odwiedziny, ale ciągle mam w planach. Pozdrawiam serdecznie ;).

  2. Kiedyś miałaś na blogu osobną zakładkę z rysunkami – może zebrałaś już materiał do kolejnej takiej?:) Czytam akurat książkę ”Pod Kopułą” Stephena Kinga – o miasteczku, które pewnego dnia zostaje otoczone tajemniczą kopułą, która nie wpuszcza nikogo do środka i nie wypuszcza nikogo na zewnątrz. Mieszkańcy w niej reorganizują się społecznie, niektórym jest to na rękę, niektórym nie. Tak a propos baniek mydlanych;) Czasami nawet najprzytulniejsza bańka może stać się więzieniem. Może nawet tym większa na to szansa, im bardziej jest wygodna…

    • Miałam taką ;). Hmm, powiem tak: mam okresy, że długo nie rysuję, a potem po jakimś czasie coś tam sobie nabazgrzę. Mam dużo swoich rysunków schowanych w teczkach, kiedy jeszcze zaczynałam i później. Mam jeszcze kilka, które powstały razem z tymi, ale one są raczej do szuflady. Rzadko pokazuję coś swojego. Oglądałam serial na podstawie wspomnianej przez Ciebie książki. Bardzo mnie wciągnął ;).

  3. prawdziwa zmiana zawsze wymaga opuszczenia strefy komfortu, ale też trzeba oamiętać, że każdy z nas ma inną strefę aktualnego rozwoju. I że można kogś ciągnąć, może się wydawać, że ktoś stawia opó®, a on po prostu ma inaczej…

  4. Bańka jest bezpieczna, ale na swój sposób krzywdząca. Co jeśli nikogo do niej nie wpuścimy i będziemy samotni?

    Uwielbiam bajkę o koziołkach! Zakochałam się w niej już jako małe dziecko, podczas pierwszej „poważnej” wycieczki na Stary Rynek. Poza tym Poznań to najbliższe większe miasto w mojej okolicy ;)

    • Bywa, że się zamykamy w tej bańce, bo np. zostaliśmy bardzo zranieni. Myślę, że trzeba umieć odróżnić, kiedy dobrze jest się zamknąć, a kiedy trzeba z niej wyjść. Wszystko zależy od nas.
      Fajnie masz! Poznań ładny jest z tego ,co widziałam na zdjęciach, no i duże miasto daje dużo możliwości. Pozdrawiam. ;)

      • Nie wiem, czy potrafiłabym docenić zalety dużego miasta. Cenię sobie ciszę i spokój…
        Miasto bardzo ładne, a jaką mamy piękną gwarę :p
        Bardzo podoba mi się ten pierwszy rysunek.

        • Ja też sobie je cenię, bo wychowałam się i mieszkam na wsi. Przez czas, kiedy mieszkałam w centrum niedużego miasta, ale jednak miasta męczyłam się strasznie, ale jednak miasto daje młodemu człowiekowi możliwości, których wieś nie daje…Gwary są super, tzn. uwielbiam słuchać jak ktoś mówi gwarą, choć tej wielkopolskiej nie słyszałam jeszcze. ;)
          Dziękuję Ci. ;)

  5. Czytając Twój wpis czułam jakbym czytała słowa o…sobie. Czasami tkwię w marazmie, boję się zaryzykować i być po prostu…szczęśliwa. Ale czy życie polega na tkwieniu w miejscu? Pozdrawiam

    • To mamy podobnie. ;) Też czasem, a nawet często się boję, ale czasem chcę to zmienić i staram się to zrobić, co wymaga sporego wysiłku i przekonania samej siebie, że nie mogę się bać i muszę się wykazać czymś, czego normalnie nie robię, by mieć to szczęście. Myślę, że życie nie polega na staniu w miejscu, ale na dążeniu do przodu, nawet powoli.

  6. małymi kroczkami, ale zawsze do przodu ;) Wątpliwości towarzyszą nam zawsze, a szanse najczęściej uciekają bezpowrotnie. Warto więc próbować nowych rzeczy.
    Strefa komfortu to jest to wspaniałe miejsce, gdzie uwielbiamy przebywać.
    Dlaczego? Bo wszystko tam jest znane, pewne, przewidywalne, sprawdzone.
    Wychodzenie ze strefy komfortu nie jest łatwe, bo to jest walka z samym sobą. Do głosu dochodzą nasze kompleksy, ukryte i jawne lęki i histerycznie się w nas tłuką …A wszystko po to, byśmy wrócili pod kocyk w swoim ukochanym kąciku i nigdy więcej nie próbowali spod niego wyjść. Niestety tak to już jest. Jeśli decydujemy się na jakąś zmianę, zawsze pojawiają się pierwsze niepowodzenia, które mają „sprawdzić” naszą silną wolę, hart ducha i motywację do spełnienia swoich projektów , marzeń.
    I wtedy pomóc nam może wiara w siebie, świadomość tego, co wiem, co umiem,
    a także przekonanie, że tylko wtedy gdy podejmuje się wyzwanie następuje nasz rozwój…
    Życzę powodzenia Droga ~L.B. ;)

    • Dokładnie. Do przodu, nawet jeśli powoli. ;) Tak napisałaś, że nie mam już nic do dodania. Zgadzam się całkowicie. Dziękuję. Miłego dnia. ;)

  7. Lubię wychodzić ze strefy komfortu, bo zawsze to przynosi coś dobrego i daje satysfakcję. Ale lubię też tę swoją bańkę i poczucie, że zawsze mogę tam wrócić. Choć szczerze mówiąc długo w niej wysiedzieć nie mogę ;)

  8. Zamknięcie w kokonie bańki może być na jakiś czas, potem należy otworzyć i dać szansę innym racjom. Pięknie rysujesz, to także odskocznia wyobraźni. Kolejne etapy odchodzenia i przychodzenia w realność tego świata.
    Serdecznie pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.