27

Ludzie w różne rzeczy wierzą. Albo nie wierzą. Zależy, co komu pasuje. ;)

Wiara czy niewiara – indywidualna sprawa.

Mój tata nie cierpi jak mu czarny kot przebiegnie drogę, a co mu ten kot zrobi? Nie wiem. Może podrapać albo ugryźć jak mu się zalezie za skórę ewentualnie.

Rozsypana sól? Stłuczone lustr? Będzie nieszczęście i to przez długi czas? A będzie? Jak je sobie ściągniemy sami na głowę, to będzie i obwinimy lustro albo sól… Nie siebie. No bo to ona się rozsypała, a my wcale nie zalegamy z żadnymi płatnościami np., choć rachunki leżą w szufladzie, a już po terminie zapłaty.

Czterolistna koniczyna? Szczęście! Od razu szeroki uśmiech pojawia się na twarzy. Jakby nie można było się uśmiechnąć ot tak, po prostu, by poczuć się lepiej. Sztućce upadły na podłogę? Przyjdzie ktoś głodny. Ogień strzela w piecu? Będą gości.

No i nie zapominajmy o ,,ulubieńcu” – piątku 13-go, zwłaszcza w maju. Lepiej nie wychodzić z domu, bo to już w ogóle katastrofa za katastrofą. Oczywiście, żartuję.

Wydaje mi się, że przesądy trochę służą nam za wymówkę. Nie mówię, że do końca w nie nie wierzę, bo a nuż się sprawdziło lub sprawdzi, ale większość uważam za bzdury, którymi nie warto się przejmować.

Do czego odnosi się tytułowa 27-ka? Na pewno o tym słyszeliście.

Odnosi się do przekonania o fatum nad artystami i Klubu 27, do którego ,,należą” znane osoby zmarłe w wieku 27-miu lat. Wśród nich znajdują się m. in.: Janis Joplin, Jim Morrison, Jimi Hendrix, Kurt Cobain i Amy Winehouse.

Jimi Hendrix zmarł 18 września 1970 roku na skutek, jak podaje Wikipedia ,,zachłyśnięciem się wymiocinami i zatruciem barbituranami”. Janis Joplin również zmarła w 1970 roku, w październiku. Za przyczynę jej śmierci uznaje się ostre zatrucie heroinowo-morfinowe w wyniku wstrzyknięcia nadmiernej dawki. Ciało piosenkarki poddano kremacji, a prochy rozsypano w Kalifornii nad Oceanem Spokojnym. Jim Morrsion zmarł 3 lipca 1971 roku w Paryżu. Znaleziono go w wannie we własnym mieszkaniu. Oficjalną wersją na temat przyczyny jego śmierci jest atak serca, ale istnieje prawdopodobieństwo, iż zgon nastąpił na skutek przedawkowania heroiny. Kurt Cobain umarł w kwietniu 1994 roku. Był uzależniony od heroiny. Poszedł na terapię odwykową, z której uciekł po kilu dniach. Popełnił samobójstwo, czyniąc swoją córkę półsierotą. Amy Winehouse znana chociażby z przeboju takiego jak ,,Back to Black” zmarła 23 lipca 2011 roku w Londynie. Znaleziono ją martwą w miejscu zamieszkania, a za przyczynę  śmierci uznano wstrząs wywołany zatruciem alkoholowym po okresie abstynencji. Aktor Anton Yelchin urodzony w Sankt Petersburgu również zmarł w wieku 27-miu lat, dokładnie 19 czerwca 2016 roku. Został przejechany przez samochód, który stoczył się z podjazdu przed jego domem.

British Medical Journal w 2011 roku ujawnił wyniki swoich badań, w których stwierdzono, że nie istnieje zwiększone ryzyko śmierci wśród muzyków mających 27 lat. Choć wymienieni artyści mieli zwiększone ryzyko śmierci w wieku 20-30 lat, liczba ta nie ograniczała się do 27.

Nie tylko 13-tka straszna…

Źródło:

1. https://pl.wikipedia.org/wiki/Klub_27

2. https://pl.wikipedia.org/wiki/Kurt_Cobain

3. https://pl.wikipedia.org/wiki/Amy_Winehouse

4. https://pl.wikipedia.org/wiki/Jim_Morrison

5. https://pl.wikipedia.org/wiki/Janis_Joplin

6. https://pl.wikipedia.org/wiki/Jimi_Hendrix

 

 

 

38 Komentarze

  1. Niby nie wierzymy, ale w niemalowane odpukujemy…
    Natomiast przykłady przedwczesnych śmierci nie przekonują mnie jako fatum, wspomniane osoby trochę na to zapracowały, niestety.

    • No tak ;D.
      Z tym, że sobie na to trochę zapracowały same też się zgodzę, choć nie wiem, czy wszyscy, bo tam tych osób było znacznie więcej.

  2. Jest też paru muzyków, którzy żyją dłużej niż 27 lat.
    Wiara w takie znaki to trochę samospełniająca się przepowiednia. Na wszelki wypadek nie stawiam torebki na podłodze (żeby pieniądze nie uciekły)

    • Jasne, że są! ;)
      A mi zwracają na to uwagę, żeby nie stawiać torebki na podłodze, ale jakoś mnie to nie przekonuje. Dla mnie ważne, bylebym mogła ją zdjąć i odłożyć xD.

  3. Bardzo lubię piosenki Amy:-) nie mogłam uwierzyć, że już jej nie ma…Jej życie było smutne. Nie mogła liczyć nawet na wsparcie ze strony najbliższych, wszyscy traktowali ją jak maszynkę do zarabiania pieniędzy:(

    • Ja akurat za nią nie przepadam, ale wiadomo szkoda kobiety, młoda, utalentowana, no i uzależniona… A bo czasem pieniądze przesłaniają ludziom to, co ważniejsze od nich.

  4. Szczerze mówiąc to jak i tak się dziwie, że niektórzy rockmani nadal żyją przy ich trybie życia… Oczywiście niech żyją i tworzą jak najdłużej, po prostu ja nie przeżyłabym jednej ich imprezy :D

  5. Słyszałam o tej „klątwie 27″.
    Fakt, wielu znanych ludzi odeszło w tym wieku. Szkoda.
    O 13 wiele słyszałam, ale jakoś nigdy się tym specjalnie nie przejmowałam. Choć jak leciałam samolotem w piątek 13. było troszkę strachu, bo wszyscy tak to roztrząsali…
    Pozdrawiam ze słonecznej Austrii! :)

    • A bo jak ktoś sieje panikę, to ona się roznosi, czy chcesz czy nie chcesz udziela ci się.
      Dziękuję. ;) Pozdrawiam serdecznie!

  6. Ja wierzę we wszystkie przesądy! Kiedy kot przebiegnie mi drogę to spluwam trzy razy przez lewe ramię… Lepiej więc za mną nie chodzić!

    • No i dobrze ;D. Twój wybór. ;) Niektóre są tak bzdurne, że nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać.

  7. Zawsze na wszystkie przesądy patrzę z przymrużeniem oka, ale lubię słuchać takich zabobonów. Bywają naprawdę kreatywne… Zawsze kiedy spadną mi sztućce, to od razu wyrywa mi się „Ktoś przyjdzie”, bo słyszałam coś takiego odkąd pamiętam :) Zmienianie nawyków jest trudne…

  8. mam wrażenie, że choć już ponad tysiąc lat minęło od chrztu Polski, to do dziś Polacy nie „wyrośli” z pogaństwa… ;)

    • Wywodzimy się od plemienia Słowian, więc to tak trochę jakieś nasze dziedzictwo i może dobrze, że nie zostało całkowicie zapomniane, ale tak wplatać i wierzyć te wszystkie zabobony w życie codzienne, kiedy właśnie Polska jest chrześcijańska, no to nie pasuje do siebie.

    • Oj, lubią. Bo nie potrafią przyznawać się do błędów co niektórzy, no i łatwiej jest zwalić winę niż sobie umniejszyć.

  9. A ja niektóre przesądy lubię i mam gdzieś w podświadomości zasiane i się pilnuję. Ale 13-ego z domu wychodzę, a czarny kot przebiega mi drogę kilka razy dziennie, bo takiego właśnie mam.

    • To dobrze, że wychodzisz i się nie boisz czarnego kota. Bo właściwie jak się go bać, kiedy się takiego posiada. ;)

  10. Ciekawe, że przysłowia nazywamy „mądrością narodu”, a z przesądów się wyśmiewamy. Jakby nie patrzeć i jedne i drugie „wyrosły” z ludzkich doświadczeń i przeżyć na przestrzeni wieków. Pozdrawiam.

    • Rzeczywiście to ciekawe. Może dlatego że przysłowia kojarzą się z ludową mądrością właśnie jak wspomniałaś, a przesądy jednak niektóre wydają się śmieszne, a nawet wręcz głupie, no i jak zauważyła Maja, większość Polaków to katolicy…

  11. O szczęśliwych siódemkach słyszałam, ale „27″ jakoś nigdy mi nie wpadło w oczy. Co do przesądów, to raczej nie wierzę, natomiast w sny – tak.

    • Na przykładzie Klubu 27 można uznać, że 27 wcale nie przynosi szczęścia. A sny niektórzy miewają prorocze. Lubię czasem sprawdzić znaczenie snu, ale to ot tak, dla rozrywki. Może częściowo w niektóre wierzę, jeśli znajdą odzwierciedlenie w rzeczywistości.

  12. Kiedyś wierzyłam w zabobony, ale już od kilku lat w to nie wierzę, bo jakby to miało niby się sprawdzić. Może nie wierzę, bo jestem katoliczką i nie wierzę w jakieś takie dziwne zjawiska :)

    • Zabobony to zabobony, nie trzeba w nie wierzyć, ale niektórzy przywiązują do nich duża wagę. Po co? Na co? I dlaczego? Kto to wie? ;D

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.