Klient

Klient nasz pan?

Może i płaci, może dzięki niemu przedsiębiorca ma zysk, a pracownicy wypłatę. Nie może, a na pewno, ale czasem lepiej, żeby niektórych klientów nie było.

Po swoim jakże ,,długim” stażu pracy w sklepie wyróżniłam następujące rodzaje klientów:

Niezdecydowani – do tego typu zaliczam osoby, które przychodzą, popatrzą, coś by wzięły, ale jednak się rozmyślają i sobie idą. Ponadto, zaliczam tu również ,,Cichaczy”, tj. osobników, którzy przychodzą, poprzeglądają sobie gazety, poczytają w kącie, co ich zaciekawi i sobie idą, pozostawiając burdel na stojaku, który kto musi uporządkować? No, ekspedientka przecież. Bo naprawdę nie można odłożyć tak jak było.

Marudy – czyli ,,to mi pani wymieni, tego koloru to ja nie chcę. A może jeszcze tamto mi pani pokaże?”.

Chamy i Czarownice – nic im nie pasuje, mówią podniesionym tonem, bo grzecznie nie można. No i człowiek nie może się pomylić, tudzież z podanych tytułów nie można sobie wybrać tego, który się chciało… Ani dzień dobry, ani dziękuję, ani do widzenia. Tylko naburmuszona mina i niezadowolenie. Bo oni są wspaniali, oni chcą i oni muszą mieć.

Normalni/Mili – to wiadomo. Kultura. Nie trzeba się spieszyć. Są wyrozumiali i cierpliwie czekają aż skasuję towar.

Żartownisie – bardzo sympatyczni, zagadają, zażartują, pośmiejemy się razem. Dzisiaj pan mi opowiedział kawał o prostytutce i księdzu. Nie powtórzę, bo słabo zapamiętuję dowcipy. A drugi nazwał mnie miotłą ;D. Przychodzi też taka pani, która jest zabawna. Ładnie się pożegnają. Życzą miłego dnia albo miłej pracy.

Spieszący się – czyli: Ja się spieszę. Zabieram gazetę, zostawiam pieniądze, paragonu nie chce, lecę! A ty się zastanawiaj, co za gazetę wziął, żeby ją nabić, bo nie zdążyłaś zobaczyć.

Stówka – płacą stówami, albo dwoma. Ogólnie grubą walutą. Bo drobnych nie ma… I weź z tego wydaj. Zwłaszcza kiedy mało drobnych masz.

Stali przyzwyczajeni – ,,Dla mnie to samo, co zawsze. Moje papierosy. Zestaw.” A skąd ja mam to wiedzieć?! Nie produkują żadnych papierosów o nazwie ,,Moje”. To samo, co zawsze, czyli co? Cały asortyment czy gumki, doładowanie i tic-tacki? Wymagają, żeby pamiętać, co oni kupują, jakby tylko tych pięć osób przychodziło. I w ogóle jak ty śmiesz nie pamiętać, co oni biorą! Skandal, naprawdę. Nie popieram przyzwyczajania kogoś do czegoś, bo potem rodzą się problemy.

Zdarzają się jeszcze tacy, co to przyjdą przed otwarciem, albo po zamknięciu… A godziny wywieszone. Chyba mają złe zegarki.

Sama też bywam klientką. Jak czegoś nie biorę, bo się rozmyślę – idę odłożyć, skąd wzięłam, żeby potem pracownicy nie latali i nie sprzątali po mnie. Oczywiście, przywitam się, podziękuję. Nikogo nie pospieszam, bo to jest najgorsze. Strasznie tego nie lubię. W pospiechu łatwo się pomylić, a kasa musi się zgadzać. Każdy też ma swoje tempo pracy. I wszyscy jesteśmy ludźmi, a niektórzy o tym zapominają.

27 Komentarze

  1. Ja dotychczas jestem jedynie klientką, bo po drugiej stronie kasy nie stałam nigdy. Nie wyobrażam sobie jednak zachować się tak, jak którykolwiek z tych negatywnych przykładów, które opisałaś. Ale jedno jest pewne – okropne zachowanie nie świadczy o nas, że jesteśmy gorszymi pracownikami, bo ktoś na nas burczy, ale o tych ludziach, że są niewychowanymi sukinkotami.

    • No tak. Też czasem nie mam drobniej lub chcę zwyczajnie rozmienić. Ale jak ktoś kupuje gazetę za 2 zł, a płaci stówą lub dwoma, no to jest problem, bo schodzą wszystkie drobne, a innym też trzeba mieć jak wydać.

  2. Ja to czasami jestem niezdecydowana, a czasami gaduła, a najwiekszym zagadywaczem ekspedientek jest mój mąż, on to sobie lubi pogadać…
    tez mnie wkurza jako klientkę, że ludzie zostawiają np. zważony ser w skarpetach, albo tak odkładają czasopisma, że potem nikt tego nie kupi.
    Nie mówię już o klientach, którzy ignorują kolejki, bo im się śpieszy…

    • Jak ktoś tam zagaduje to wiesz, to nawet czasem miło z kimś porozmawiać, jak się nie ma ruchu. Jak jest ruch to nie ma czasu na gadki-szmatki, że tak powiem. Właśnie mnie wkurzają ci, co im się czekać nie chce, bo już drugi dzień z rzędu mi zostawiają pieniądze na kasie, a ja nie wiem, co mam nabić, co zabrali za gazetę ;/.

  3. Wiele cierpliwości dla klientów trzeba to fakt. Najmniej cierpliwi są młodzi, z tego co widzę przy kasach w marketach. Ależ im się śpieszy. Pamiętam czasy, kiedt wracałam ze szkoły, zabierałam kostkę Rubika i wędrowałam do kolejki. Masło, a w najlepszym wypadku żółty ser. Kawę jak rzucili to dopiero była radość. Do matury też w kolejkach się uczyłam ;)

    • No ja do cierpliwych osób nie należę xD, ale wykazuję dla co niektórych sporą tolerancję ich zachowań. Nie chcę się wdawać w kłótnie, czy pyskówki, bo nie o to chodzi i tego nie lubię, choć co niektórym przydałoby się kilka mocnych słów. Pamiętajmy, że wszyscy jesteśmy ludźmi i będzie ok.

  4. Miałam naprawdę różne pracę i to w ilości znacznej, ale nigdy nie byłam na kasie. Głownie z jednego powodu – KLIENT BEZPOŚREDNI. Nie możesz mieć obucha pod ladą i pacyfikować?

    • Przyniosłam któregoś dnia pilnik, żeby naostrzyć nożyczki i pani, z którą pracuję myślała, że to na niesubordynowanych klientów xD.

  5. niestety bezpośrednia praca z ludźmi nie jest najłatwiejsza …
    dziś ludzie są roszczeniowi i zdecydowanie brak im kultury osobistej .
    Nie mniej są jeszcze i ci normalni i mili i oni rekompensują niemiłe wrażenia po tych pierwszych :)
    Pomysł ~linki na podręczny zestawik do pacyfikacji wydaje się wart rozpatrzenia :) ;)
    Życzę samych sympatycznych klientów i pozdrawiam :)

    • Nie jest, ale jest ciekawa. Nie jest nudna. Dokładnie tak. ;) Hahah, co Wy chcecie, żeby mnie zamknęli za naruszenie nietykalności cielesnej? ;D
      Dziękuję. Dobrego wieczoru! ;)

    • Niestety… Chociaż do nas to więcej przychodzi jednak tych sympatycznych, niż tych roszczeniowych. Tak mi się wydaje.

  6. Człowiek się tam nad klientami nie zastanawia, bo nie ma z nimi styczności jako kasjer. Czasem jednak widzę w Biedronce jak się niektórzy ludzie zachowują. To woła o pomstę do nieba. Ciężarnej nie przepuszczą, bo baba mówi „Jak ja byłam w ciąży to nikt mi nie ustępował”. Awanturują się, że duże kolejki, jak wiele kas jest otwartych – przecież nie musieli robić zakupów w godzinach szczytu. Masakra…
    Pozdrawiam i życzę dużo cierpliwości!

    • Ja akurat obserwuję, jak się ludzie zachowują. Nawet jak nie pracowałam w sklepie, tylko jako klientka czekałam w kolejce przy kasie. Niektórzy to zwyczajne buraki. Ja sama jak widzę, że staje ktoś za mną w Biedronce z jedną rzeczą, a ja mam dużo więcej to przepuszczam, bo po co ma czekać, no chyba, że nie chce to jego sprawa. No jasne, że nie musieli, ale wszyscy się wtedy rzucają i wielkie pretensje… Przyda się cierpliwość. ;) Dziękuję, pozdrawiam także ;).

  7. Fajna klasyfikacja ludzi,zgadzam się z nią . Mnie z perspektywy klientki najbardziej denerwują Ci niezdecydowani -zwłaszcza jak podejdzie do kasy,tam dopiero marudzi,ekspedientka z nim gdzieś idzie i ogólnie robi zamieszanie na pół sklepu .. :3 Miłego dnia ! ♥

    • Dzięki. ;) A no właśnie! Zamieszanie i czekanie aż wyjaśnią sprawę, bo już do następnej kolejki się iść nie opłaca, bo tam za dużo ludzi. Ech, szkoda gadać. Dziękuję, Tobie także. ;)

  8. Przeczytałem i aż mnie zaszokowało! Okazuje się, że bywałem klientem w każdym typie, które wymieniłaś… Bardzo wszechstronny jestem!

  9. no tak, ekspedientka nie ma łatwego życia. również dlatego, że wiele osób w roli klienta uważa się za najważniejszych na świecie. na zasadzie ja tu rządzę a Ty mi służ…słabe to bardzo

    • O dokładnie, ty mi służ, bo ja pan przyszedł i chce i muszę mieć. Nie ma mowy. Taka postawa jest nie do przyjęcia.

  10. Obsługiwałam ludzi przez 4 lata w piekarni. Dużo dzięki temu się nauczyłam. Ludzie którzy nie mają z tym styczności nie wiedzą jaka to męczarnia i jak potrafią być niemili niestety. Mogłabym o tym książkę napisać :)
    Pozdrawiam :)

  11. Świetna charakterystyka osobowości klienta. Choć nie pracowałam jako ekspedientka to wydaje mi sie, że opisy w ogóle charakteryzują określone grupy ludzi. Oni w innych okolicznościach zachowują się podobnie. Np. tacy żartownisie czy wiecznie się spieszący…

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.