Po studencku

- ,,Zajęcia na 8-mą. Wstałam o wpół do siódmej, jeszcze poleżałam, bo nie chciało mi się wstać.”

-,,Mieszkam w centrum, wszędzie mam blisko, a tutaj tak daleko.” – 25 minut jazdy autobusem. Do pół godziny.

-,,Jeżdżę ostatnim możliwym autobusem. Spóźnię się, to się spóźnię. Nie moja wina. Powinnam zdążyć, a że korek się trafił, co zrobić? Posiedziałam dłużej w domu.”

-,,Trzygodzinne okienko. Ja jadę do domu. Zjem obiad i wrócę.”

-,,Ja też”

-,,I ja.”

-,,A ja jadę kupić torebkę za dwieście złotych w galerii handlowej.”

- ,,Ja zostaję. Jakoś przeczekam te trzy godziny. Muszę.”

Muszę i zostaję na wydziale. Bo dwie godziny zajmuje mi dotarcie do domu i nie zdążę przecież wrócić, bo to kolejne dwie godziny. Poza tym, komu się chce jeździć w tę i z powrotem, a paliwo i bilety kosztują przecież.

Nie pójdę też kupić sobie torebki za 200 zł, bo w przybliżeniu taką kwotę akurat wydaję na miesięczne bilety. W sumie niekoniecznie cię na to stać, jeśli nie pracujesz. Cieszysz się, że w ogóle jest ci dane studiować.

Nie mam tam też rodziny, więc nikogo nie pójdę odwiedzić.

Mogę siedzieć na wydziale, albo włóczyć się po mieście.

Ewentualnie mogę mieć dobrą koleżankę, która zaprosi mnie do siebie na herbatę.

Zdarzało się.

Wstajesz o piątej zero zero i nie masz czasu na leżenie, bo to już twój wyliczony czas, w którym pośpisz jak najdłużej i się wyrobisz, inaczej ci autobus ucieknie, a jak jest zima to jeszcze musisz odśnieżyć auto.

Nie ma spania.

Chciało się edukować, no to masz.

Pochodzisz ze wsi, trafiasz do wielkiego miasta, w którym się nie odnajdujesz i jesteś zagubiona, a obok nie ma nikogo, kto ci pomoże, żadnej przyjaznej twarzy. Trafiasz do obcego środowiska. Kompletnie i albo się odnajdziesz sama, albo zjeżdżaj tam, skąd przybyłaś.

I masz na to wielką ochotę.

Nie jesteś u siebie i nie czujesz się jak u siebie, nawet po 4 latach pobytu.

W miarę funkcjonujesz, ale nie chodzisz po imprezach, ani na piwo, bo nie będziesz miała jak wrócić, ani gdzie przenocować.

A zewsząd słyszysz: Korzystaj ze studenckiego życia.

Taaa. Pokorzystam.

Innych dziwi, że dojeżdżasz tyle kilometrów, ale ty tak wolisz, bo czujesz, że tam nie pasujesz, bo dojazd nawet taniej cię wychodzi niż zamieszkanie na stancji. Bo zwyczajnie nie lubisz tego miasta i nie chcesz tam mieszkać. Co prawda są dziewczyny, które się przeniosły, ale z chłopakiem, a ty go nie masz…

Na zajęciach wielu opowiada o swoich obserwacjach, o miejscach w tym mieście. Ty nie opowiadasz, bo uznaliby cię za przybysza z kosmosu. Wieśniara – to byłaby twoja etykietka, gdybyś zaczęła mówić jak to jest u ciebie.

Jesteś jedną nogą tu, a jedną tu. Nie jesteś ani z miasta, ani ze wsi. To skąd jesteś? I gdzie pasujesz?

Jak wracasz na wieś uwiera cię ten brak rozwoju, brak inteligentnych rozmów, te ciągłe przekleństwa i krzyczenie na dzieci. Ta przyziemność. Z kolei wielkie miasto cię przeraża, boisz się, że się zgubisz, boisz się, że jesteś za głupia i że inni właśnie cię tak postrzegają, udowadniasz, że tak nie jest i ciągle masz ten niedosyt.

Niektórzy cię lubią, innym jesteś obojętna.

Tak to jest. Ale można przetrwać. Ja przetrwałam, to ty też dasz radę.

Niejedna z nas. Nie jesteśmy gorsze. I nie jesteśmy głupie.

Trzymam kciuki za moją młodszą siostrę, która właśnie zaczyna swoją przygodę na studiach i której też się nie podoba, tak jak mi na początku.

Ten be, tamten też nie!

Samotność mi nie przeszkadza.

To tak jak napisała Maja na swoim blogu, samotność daje spokój, można zostać ze swoimi myślami, odpocząć od hałasu i innych ludzi. Po prostu pobyć sam na sam ze sobą. I to jest ok. Mi to odpowiada. Ba, ja tego potrzebuję.

Bycie singielką mi nie przeszkadza, choć mam momenty, gdy potrzebowałabym męskiego wsparcia. Ale nie jest mi źle. Nie narzekam. Umiem sobie radzić sama, a jak z czymś sobie poradzić nie mogę, idę i proszę o pomoc kogoś, kto się na tym zna lub zwracam się do fachowca.

To nie tak, że sobie wybrzydzam i odrzucam wszystkich zainteresowanych po kolei, mówiąc ,,Ten be, tamten też nie. Bo rudy, bo za niski, bo piegowaty czy ma krzywy nos.”

Liczą się inne kategorie.

Dlaczego w ogóle o tym piszę?

Piszę o tym, ponieważ przychodzi do mojego miejsca pracy pewien starszy pan, z którym zamieniłam kilka zdań, wśród nich dowiedział się, że nie mam chłopaka i od tamtej pory za każdym razem jak mnie widzi ubolewa nad tym faktem.

On ubolewa. Mi to nie przeszkadza. To nie tylko kwestia przyzwyczajenia do bycia samej. Nie wiem, czy odnalazłabym się w związku. Nie lubię ograniczeń, ingerowania w moje sprawy, nie podporządkowałabym się całkowicie komuś, gdyby chciał. Muszę zrobić po swojemu. Mogłabym pójść na kompromis, bo o tym zawsze można rozmawiać. Być może też zbytnia bliskość mnie przeraża i to, że już nie chciałabym mieć złamanego serca… A oddałabym je w całości. W dodatku mnie nie interesują krótkotrwałe przygody, a coś poważnego i prawdziwego. Jeśli już miałabym się zdecydować. Może kiedyś zmienię zdanie, ale w tej chwili takie mam założenie, że przygód nie chcę.

Co słyszę od tego pana?

Że sama, że mnie ma mnie kto pilnować tutaj w tym sklepie, że młoda, ładna i nie ma chłopaka. Odpowiadam, że no nie mam, nikt mnie nie chce, albo ja nie chcę tych, co chcą mnie i co mam zrobić, co poradzić na bycie samą? W sensie bez pary. Czy mam sobie napisać na koszulce, że szukam chłopaka i wyjść tak na ulicę? Nie przesadzajmy. Desperatką nie jestem. Alkoholika nie chcę.

Palacza zresztą też nie, bo nie znoszę papierosów i byłaby bardzo zadowolona, gdyby przestały istnieć. Tak więc z palaczem się nie umówię nawet na randkę. Weź się całuj z popielniczką albo z zatkniętym nosem, bo przecież ten zapach jest okropny. Ćpanie też nie wchodzi w grę.

On po prostu musi być taki, żeby mi pasował.

Mieć poczucie humoru, lubić książki, a przynajmniej rozumieć moje uwielbienie do nich. Mieć jakieś swoje pasje, no i nie wiem. Mieć to ,,coś”, co mnie do niego będzie przyciągać. Oczywiście, musi mnie akceptować taką, jaką jestem. A wiem, że jestem trudna czasem.

Nie będę tego wszystkiego tłumaczyć każdemu, kto mnie zapyta, dlaczego nie mam faceta, bo to za dużo mówienia i właściwie tłumaczyć się nikomu ze swojego życia nie muszę.

Tak się potoczyło i ja nie mam z tym specjalnego problemu.

Problem jest dopiero, gdy ktoś zaczyna mi o tym mówić i to tak jakby mi to umniejszało.

Kiedyś 20-stoparolatki określano mianem starej panny, a jakie one stare były? Pewnie wiązało się to też z szybszą śmiercią, ale no wiecie, rodzice ubolewali, że żaden kandydat dla ich córki się nie pojawia i wiercili dziurę w brzuchu tej biednej dziewczynie albo wydawano ją za dużo starszego faceta. Aranżowane małżeństwa to zło. Nie chciałabym, aby mnie spotkało. Ludzie powinni mieć wybór, z kim chcą spędzić swoje życie. Może nie każde ustawione małżeństwo było klapą, może małżonkowie się z czasem pokochali, ale nie. Po tysiąckroć ,,nie”.

Bycie singielką nie umniejsza. To nie jest mój wybór, jak u co niektórych. Po prostu miłość do mnie nie przyszła. Może jeszcze nie przyszła. A może już nie przyjdzie? Nie mam pojęcia i nie będę się nad tym głowić, bo jaki to ma sens? Na pewno nie jestem gorsza od tych, co są w związku.

Żyję swoim życiem. Realizuję się w innych dziedzinach i jestem z tego zadowolona, a to chyba ważne, co nie?

O Pani, przynieś mi szczęście!

O Pani, przynieś mi szczęście!

W dużym wiaderku,

W 5-litrowej butelce,

W drewnianej skrzyni,

W czarnej torbie, która nie rzuca się w oczy,

W wielkiej glinianej donicy.

Przyleć z nim balonem,

Przywieź samolotem, rowerem, samochodem.

Zbierz wszystkie kolory tęczy

I mi daj.

clovers-161400_960_720

(Źródło: Pixabay.com)

Za szczęśliwe znaki uznaje się np. koniczynę, podkowę, słoniki. Pożądamy szczęścia i to nie ulega wątpliwości. Bo kto chciałby być nieszczęśliwy? No nikt. Przez to szukamy go wszędzie i na różne sposoby. Ryzykujemy, by je mieć. Gramy w rozmaite gry, na przykład, co może stać się niebezpieczne. Ale nie będę tego zgłębiać. Uzależnić można się od wielu rzeczy, a wyjście z uzależnienia to trudna droga. To każdy wie.

Jako tzw. Nowa w pracy, sprzedając zdrapki i kupony Lotto usłyszałam kilka razy od klientów takie oto słowa:

- Oo nowa pani, to może mi przyniesie szczęście.

I tu nieco rozśmieszona, a nieco zmieszana z uśmiechem na twarzy odpowiadam, że życzę wygranej, ale raczej nie przynoszę szczęścia. Nie grałam nigdy w żadne loterie, poza tymi fantowymi w szkole, gdzie każdemu coś się trafiało. Jakoś nie ciągnęło mnie do gier typu: zaryzykuj, być może zyskasz. Być może, bo przecież nie wiadomo czy los coś kryje, czy jest pusty i tylko stracisz. Lepsze jest coś pewnego. Nie jestem też typem ryzykantki. Wolę też się o coś sama postarać, bo jak mówią: Łatwo przyszło, łatwo poszło. Poprzez włożony własny wysiłek bardziej się coś docenia.

Brak mi też szczęścia w miłości, więc jak ja mogę komuś szczęście przynieść? ;D

Wolałabym również, aby nie zrzucano na mnie odpowiedzialności.

Nie mówię, że jestem pechowa. Bo choć zdarza mi się mijać ze szczęściem, to jednak bywa też, że w czymś je mam. ;)

 

 

Zanim nadejdzie północ

Zanim nadejdzie północ:

Nie pomyślę o jutrze.

Przez tą jedną godzinę.

Poczytam za to książkę – ,,Dziewczyna z pociągu”, której nie znasz, ale ona zna Ciebie, jak napisano na okładce.

Przez tą jedną godzinę nie pomyślę o tym, co mam jeszcze do zrobienia i załatwienia.

Ani jak bardzo potrzebuję odpocząć,

Bo ostatnio mało się spało i wcale dużo wina się nie piło (to tak w nawiązaniu do piosenki zespołu Łzy ;)), chociaż grill ostatnio był ;D. Akurat dzisiaj przez  większość dnia pisało się raport na zaliczenie. Właściwie to jeszcze się nie skończyło…

Zanim nadejdzie północ nie włączę już żadnej z ulubionych piosenek,

Ponieważ słuchałam ich przez pół dnia

I wystarczy.

A do moich ulubionych utworów muzycznych należą:

1. ,,Iris” Goo Goo Dolls”



2. ,,Demons” Imagine Dragons



3. ,,Set apart this dream” Flyleaf



4. ,,Lost stars” Adam Levine



5. ,,Shattered” Trading Yesterday



6. ,,Chcemy być sobą” Perfect



7. ,,Unsteady” X Ambassadors



8. ,,Numb” Linkin Park



9. ,,Nice” Lemon



10. ,,A gdy jest już ciemno” Feel



11. ,,Use Somebody” King of Lion



12. ,,Oxygen” BeMy



Zamykam się na dwunastu, ile miesięcy i znaków zodiaku, ale to i tak nie wszystkie moje ulubione utwory. Niektóre już wcześniej się tutaj pojawiły.

Może innym razem jeszcze jakieś dopiszę. ;)

Nie mów do mnie o miłości

,, Niedługo kupię dużo książek i będę je czytać. Wieczorami pójdę sobie do kina, a nocami będę słuchał deszczu spadającego na miasto. I tak będzie aż do wiosny. I aż do wiosny nie będę do nikogo mówił o miłości.” – pisał Marek Hłasko.

castles-616573_960_720

(Obrazek z Pixabay.com)

Znowu trochę poprzynudzam.

Wiosna nadeszła, choć wcale na to nie wygląda, bo za oknem zimno, pada deszcz i wieje wiatr. Panuje ponura aura, ludzie siedzą zamknięci w swoich domach, zamiast jeść lody na mieście i spacerować, wystawiając twarz do słońca.

Nie ukrywam, że miłość jest dla mnie drażliwym tematem. Mało o niej mówię. Nie chcę o niej mówić, pod jakąkolwiek postacią by się nie ujawniała. Trochę wstydzę się o niej mówić. Ani razu nie byłam w związku… Nie żebym nie miała szansy, bo pojawiło się kilka. Odrzuciłam je. Nie chcę tego tłumaczyć.

Ale przeczytałam właśnie pewien artykuł. O miłości, oczywiście. Jego autorka wyróżniła trzy jej rodzaje, mając na myśli to w kim się zakochujemy: Pierwszą Miłość, Drugą Miłość, zwaną Trudną Miłością oraz Trzecią Miłość, której się nie spodziewamy.

Analizując  swoje stany zakochania pod kątem tego tekstu, doszłam do wniosku, że te dwie pierwsze mam już za sobą, a Trzecią przed. ;D

Pierwsza miałaby się charakteryzować tym, że idealizujemy tą osobę, którą jesteśmy oczarowani. Liczymy, że będzie tym jedynym/jedyną, na zawsze. Druga przynosi ból, sprawia że robimy głupie rzeczy, byle tylko być z tym człowiekiem, na jakim nam zależy, nie widząc tego, że być może wcale do siebie nie pasujemy. A Trzecia, ta akurat nas zaskakuje, jest niespodziewana i to jest chyba właśnie ta odpowiednia, prawdziwa, bo partner po prostu nam pasuje, ze wszystkimi swoimi wadami i zaletami. ;)

A dzisiaj za kupienie książki dostałam takiego oto kwiatka:

20170422_161128 — kopia Śmiałam się, że normalnie nie dostaję, to chociaż w sklepie mi dali. ;D