Jestem, żyję!

Zgłaszam się na swoim blogu.

Właściwie to u mnie się nic nie dzieje. Jestem zapracowana i … i dzisiaj po pracy do samochodu odprowadził mnie sympatyczny chłopak, z którym zgodziłam się pójść na ciacho i herbatę. Nie sądziłam, że to kiedyś powiem (napiszę).

Tak, jest młodszy o rok…., ale na szczęście nie pali, bo kupuje u mnie tytoń, stąd obawa.

I co? Bylebym nie stchórzyła i nie pogubiła w swoich uczuciach.

I zasnęła w nocy.

Staram się, jak mogę odwiedzać Wasze blogi.

Dobrej nocy! ;)

,,Bo to przez tą Panią!”

Anegdota z pracy. Zabawna!

A przynajmniej mnie śmieszy xD.

Występują: Taki Pan, Ta Ruda i Ten od Polskiej.

Stoję przy kasie, kolejka się ustawiła. Takiemu Panu kasuję kolekcję siostry Anastazji z przepisami na obiady. Taki Pan gotuje! On, nie jego żona. Ta Ruda stoi obok mnie. Ten od Polskiej za Takim Panem. Z Takim Panem mam w zwyczaju pożartować i pogadać. Wszakże poważna nie jestem, a bywam. ;D Dzisiaj inaczej nie było, a rzecz rozeszła się o Anastazję. Bo to nie wypada, żeby zakonnica rujnowała komuś portfel. A ja biedna, cóż poradzić mogę? Już nieraz mnie proszono o obniżkę. Nie mogę, choćbym chciała, co zresztą im (klientom) mówię.

Śmiechy śmiechami, ale tu Ten od Polskiej w pewnym momencie się wtrąca i mówi:

- To wszystko przez tą panią! – w sensie przeze mnie.

Z uśmiechem od ucha do ucha, odpowiadam:

- Ja nie Anastazja, tylko Lena. ;D

Wybuchnęłam śmiechem już nie mogąc się powstrzymać.

Na moim bierzmowaniu sporo dziewczyn wybrało za patronkę św. Anastazję, ale nie ja. To tak na marginesie.

- Ja tu powiem szefowi, że to pani wina – mówi dalej Ten od Polskiej.

- A szef jutro będzie – wtrąca Ta Ruda. – Proszę przyjść i powiedzieć.

- Przez Panią się gazety wszystkie rozchodzą – dodaje Ten od Polskiej, patrząc na mnie. – Powiem szefowi, może będzie 100% podwyżki.

Mój uśmiech stał się jeszcze szerszy.

Chwilę później przyszedł pan, który też kupował gazetę i chciał, żebym mu opuściła.

- Nie mogę proszę pana – odpowiedziałam. Na co on:

- Oj, jak kobieta nie chce opuszczać to… – kręcąc głową.

- Sugeruje mi pan coś? – zapytałam, śmiejąc się.

- Ja nie wiem, o czym pani pomyślała – odrzekł z uśmiechem na ustach, chowając gazetę.

- Oj, wie Pan, wie. – pomyślałam. W końcu to on zaczął, a nie ja. ;D

No i jak być poważną, kiedy ludzie wokół poważni nie są? ;D

Powaga to nuda.

,,Odważnie”

Dzisiaj:

1. Podniosłam się z łóżka – To wyczyn godny podziwu. Naprawdę. Byłam spięta. Coś sobie postanowiłam.

2. Pojechałam do pracy i przetrwałam.

3. Wyszłam z pracy o jedenastej. Podeszłam na pobliski murek, wygrzebałam z torebki butelkę z wodą. Napiłam się i wzięłam głęboki oddech, mówiąc sobie: Idź. Raz się żyje. Idź i spróbuj, jak ci mówiły. (Przyjaciółka i siostra).

4. Ruszyłam w danym kierunku, nie oglądając się za siebie i nie myśląc jak to będzie, żeby nie stchórzyć. A tchórzem jestem.

5. Zobaczyłam go przed budynkiem. Przywitałam się z uśmiechem. Powiedział mi, że dzisiaj samoobsługa. Weszliśmy do środka. Wcześniej sobie ustaliłam, że pójdę pod pretekstem kupienia siostrze jedzenia. No bo jak inaczej? Ja fast foodów raczej nie jadam, a przecież nie powiem, że przyszłam do niego, bo mnie zapraszał na herbatę na Fb.

6. Dostałam swoje zamówienie i herbatę na koszt firmy.

7. Spędziłam tam, siedząc naprzeciwko niego niecałe pół godziny. Potem poszłam do biblioteki. Z góry na dół, koło kościoła. Uśmiechałam jak się głupia po drodze, rozpamiętując rozmowę, jaką odbyłam i wiedząc, że jesteśmy z kompletnie różnych światów i dlatego z tego nie będzie niczego więcej.

8. Spróbowałam, tak jak chciały, choć byłam pełna obaw.

9. Przeczucia nie mylą. Ja – Polka. On – obcokrajowiec. Ja nie podróżuję zbyt wiele, on – tak. Ja – nie lubię morza i nie potrafię pływać. On – chodzi często na basen i mieszka nad morzem w obcym kraju. Ja – uwielbiam czytać i oglądać filmy oraz chodzić na spacery. On z kolei lubi łowić ryby, a ja się na nich śmiertelnie nudzę. A jednak jest przezabawny i bezpośredni i to jest takie ujmujące, bo ja nie lubię owijania w bawełnę i sama raczej mówię, co mam powiedzieć prosto z mostu.

10. Zbyt szybko pewnych rzeczy by chciał, a ja tak nie mogę, bo go nie znam, a on mnie nie zna. Bo nie wiem, czego się spodziewać. Bo wiem, że może być tylko kolegą. Jakkolwiek to brzmi.

11. I co dalej?

12. Jestem zmęczona i idę spać.

Wychowanie do życia…. średniowiecznego?

W mojej szkole wychowanie do życia w rodzinie nie było obowiązkowe. Rodzice decydowali o tym, czy poślą nas na takie lekcje.

I o ile w gimnazjum większość mojej klasy chodziła na te zajęcia, o tyle w szkole średniej byłam na dwóch takich lekcjach i uwaga – w klasie były 4 osoby plus nauczycielka-katechetka, o zgrozo.

Dlaczego o zgrozo? Bo nie widzę katechetek w roli edukatorów seksualnych. Moje zdziwienie było spore, gdy zobaczyłam, jak mało nas tam jest. W końcu wszyscy uznaliśmy, że nie ma sensu prowadzić tych zajęć, bo po pierwszym spotkaniu na kolejne przychodziły tylko dwie osoby plus prowadząca. Strata czasu.

Więcej wyniosłam z lekcji biologii w tym temacie, niż z tych zajęć WuDeŻet, jak je nazywaliśmy. A lekcje biologii naprawdę miałam dobre i fajne.

I o ile w gimnazjum tematy związane z seksem nas bawiły, były śmiechy i chichy, o tyle w szkole średniej przydałaby się nam konkretna wiedza potraktowana z powagą od kogoś uznanego za eksperta, a nie zgłębianie w sieci, czasopismach lub dopytywanie bardziej doświadczonych znajomych. W wielu domach seks to temat tabu. Rodzice liczą na nauczycieli w tej kwestii albo na inne źródło, bo sami wstydzą się uświadamiać swoje dzieci. Chyba, że coś się zmieniło?

Teraz wiadomo, obniżył się wiek pierwszych kontaktów seksualnych. Znalezione przeze mnie w sieci informacje mówią o tym, że średni wiek odbywania pierwszego stosunku seksualnego wynosi 17 lat i 4 miesiące wśród respondentów mających 18-25 lat  (badania przeprowadziło Centrum Profilaktyki Społecznej). To dane na 2016 rok. Z kolei w 2011 roku wiek inicjacji seksualnej wyniósł 18 lat i 1 miesiąc. Więcej na temat statystyk można przeczytać w linku podanym w źródle, bo przechodzę dalej.

Wczoraj z ciekawości weszłam w artykuł na temat szkodliwości tamponów i tam kobieta, z którą przeprowadzano wywiad na ten temat mówiła też o tym, że kobiety wstydzą się okresu i mówienia o nim, bo uczy się je tego. A czy my się prosiłyśmy o comiesięczne krwawienia? Taka natura. Do ginekologa też większość chętnie się nie wybiera i wstydzi się przyznać do swoich dolegliwości intymnych, choć lekarz to lekarz i nie powinien nas oceniać. Już pomijając fakt, że do żadnego lekarza chętnie się nie chodzi, bo to żadna przyjemność.

I kiedy wchodzę na stronę tygodnika Polityka i czytam, że od 1 września wchodzi do szkół nowa podstawa programowa wychowania do życia w rodzinie, która kładzie nacisk na gadanie o tym, jaka to aborcja jest zła, jak to trzeba chronić małżeństwo i rodzinę, zapewne rodzinę w tradycyjnym znaczeniu, gdzie to facet rządzi, typowy patriarchat, jak to często bywa, i że słowo seks pojawia się w tym programie 2 razy to sobie myślę: Wracamy do średniowiecza.

I jak tu ma się coś zmienić na lepsze?

Dalej utrwalać się będą stereotypy, pt. kobieta ma sprzątać, gotować, prać i dogadzać mężowi oraz zajmować się dziećmi. Ogólnie ma się poświęcać dla wszystkich, z wyjątkiem siebie, no bo przecież ona ,,musi”. A co ze związkami nieformalnymi, w których są dzieci? Gorsze są, bo ich rodzice ślubu nie mają? Tego się uczniowie będą dowiadywać? Jak się będą czuć, kiedy na lekcjach będzie się wychwalać instytucję małżeństwa, a jego rodzice go nie zawarli, tylko żyją ze sobą pod jednym dachem, mając różne nazwiska? A samotne matki czy ojcowie, którzy po prostu zasługują na medal, bo robią za dwóch i ponoszą podwójną odpowiedzialność za rozwój dziecka? W czym oni są gorsi? Czy oni wszyscy zasługują na wyklęcie? I czy taka edukacja ma powodować, że dzieci nie będą rodziły dzieci? Że te nastolatki będą sobie zdawać sprawę z tego, jakie mogą ich spotkać choroby weneryczne i jak one się objawiają oraz co robić, żeby seks był bezpieczny?

Najlepiej jeszcze by było, jakby lekcje wychowania do życia w rodzinie prowadził ksiądz, bo jak katechetka może, to czemu nie on? Nie żeby nic o tym nie wiedzieli, bo wiedzą. Po prostu moim zdaniem nie potrafią tego odpowiednio przekazać, tak by to naprawdę było przydatne.

Dochodzi tutaj jeszcze kwestia nazwy. Wychowanie do życia w rodzinie, a edukacja seksualna mogą stanowić dwie odrębne dziedziny, choć się ze sobą wiążą. I zależy na co stawia się bardziej.

Nie cofajmy się do średniowiecza, kiedy osiągnęliśmy sukcesy i jeszcze jest wiele nierówności do pokonania.

I tylko mogę się cieszyć, że mnie to ominie.

Źródło:


http://www.nowiny24.pl/wiadomosci/podkarpacie/art/9335519,raport-ryzykowne-zachowania-polakow-pierwszy-seks-w-wieku-13-lat,id,t.html


http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/wideopolityki/1717182,1,kadziela-pisowskie-wychowanie-do-zycia-w-rodzinie-to-zbrodnia-na-dzieciach.read

Dziko po drodze

Cheryl Strayed miała matkę, brata, męża i przyjaciółkę. Ale podczas swojej drogi ku odnalezieniu siebie i dobra w sobie jest sama. Przez większość czasu, uściślając.

Matka bohaterki nie żyje. Jej relacje z bratem się skomplikowały, z mężem się rozwiodła przez wielokrotne zdrady z jej strony, aczkolwiek otrzymuje od niego paczki w czasie swej wędrówki obejmującej 1000 mil pewnym szlakiem Ameryce Północnej.

Właśnie rozwód oraz śmierć matki były powodem staczania się i zatracania siebie przez Cheryl. Młoda kobieta przestała sobie radzić z problemami. Przypadkowy seks i narkotyki miały stanowić odskocznię i wywoływać ulgę, przynosić ukojenie i zapomnienie o cierpieniu, jakie odczuwała. Wiadomo, że było to krótkotrwałe.

Aż w końcu pojawiła się książka (przewodnik) i pojawił się pomysł na odrodzenie, czyli samotna wycieczka 1000-milową drogą w otoczeniu niesamowitych widoków i przyrody.

Film pt. ,,Dzika droga” z 2014 roku został mi polecony przez Linkę, za co jeszcze raz dziękuję. Podobał mi się. W roli głównej można zobaczyć Resse Witherspoon. Jest to produkcja oparta na biografii i komu podobała się ,,Droga życia” to myślę, że uznanie ze strony tej osoby zdobędzie również ,,Dzika droga”. 542132_1.1(Źródło:http://www.filmweb.pl/film/Dzika+droga-2014-694545/photos/542132)

A niedługo zabieram się za obejrzenie ,,Skandalistki Lady W.” ;)