Jako że piątek…

Piątek i zarazem ostatni dzień marca. Gdybym miała jakoś podsumować ten miesiąc to powiedziałabym, że dostarczył mi trochę wrażeń: zaczęłam nowy semestr na studiach, spotkałam się z dawno niewidzianymi przyjaciółkami, zdarzyły się też jakieś przypadkowe spotkania ze znajomymi, zapisałam się na studium, z którego nic nie wyszło jak na razie, bo zabrakło kandydatów, aby otworzono kierunek. Pojawiło się trochę problemów, ale jakoś je porozwiązywałam, co wymagało poniekąd cierpliwości, której mi brakuje, o czym już pisałam. Straciłam chęci do działania, lecz powoli wracają. Marzec przyniósł wyzwania i uśmiech. Nie był taki najgorszy.

Jutro Prima Aprilis także nie dajcie się zwieść. ;)

A ja muszę zająć się kilkoma sprawami i mogę po raz kolejny trochę zaniedbać to miejsce.

Udanego weekendu! ;)

Tak krótko… Dla Was

Nie wykazuję się ostatnio zbytnią aktywnością na swoim blogu, bo mam zaliczenia, sesja nadchodzi i uczelniane konflikty jako dodatek. Może opowiem o nich innych razem. Ale też chyba niespecjalnie coś się u mnie dzieje wartego uwagi. Tzn. Jotka ostatnio pisała o słoiku, do którego można wrzucać karteczki z opisem czegoś miłego, co się przydarzyło nam w danym dniu. Zanotowałam parę takich sytuacji … w pamięci, a pamięć ulotna, więc dat nie powtórzę, ale zdarzenia pamiętam ;). Staram się odwiedzać Wasze blogi, wybaczcie, jeśli z opóźnieniem i to że moje komentarze może nie są dosyć dogłębne.

Nie czuję się też zbyt dobrze ostatnio.

Byłam u lekarza po skierowanie na usunięcie tego drugiego znamienia. Prosiłam też o coś innego na naczynka, boli mnie prawa łydka, prawdopodobnie mam coś z żyłami, ale zostałam zignorowana i niczego innego nie dostałam, a tamtego suplementu diety nie kupię więcej, gdyż nie pomaga, a 30 zł kosztuje… Nie mam kiedy zapisać się do chirurga… Przed egzaminami też nie chcę się męczyć z raną po znamieniu, która piecze, boli, a potem swędzi jak diabli. Muszę się skupić na nauce, a nie na bólu.

Chodzę zakręcona i zmęczona. Jakoś nie mogę się wyspać. Styczeń mi nie sprzyja, jakoś nigdy nie przepadałam za tym miesiącem.

Myślę, że następnym razem wrócę tutaj z czymś ciekawszym i może pozytywniejszym.

Idę się dalej uczyć o rasach, językach świata i o konfliktach zbrojnych w byłej Jugosławii między innymi. Trzymajcie się cieplutko. ;)