1 sierpnia

,,Lecz zaklinam – niech żywi nie tracą nadziei

I przed narodem niosą oświaty kaganiec;

A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,

Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec.”

Juliusz Słowacki ,,Testament mój”

Ja tylko na moment, żeby tak się utożsamić z tym dniem. Z ważnym dniem.

Bo gdy była godzina W przebywałam w pracy i tylko słyszałam w radiu jak trąbią syreny. Przez tą jedną minutę. Ku czci i chwale.

Książka pt. ,,Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego, z zawodu pedagoga, jest jedną z moich ulubionych i tych, które mam w pamięci.

I choć patriotyzm dzisiaj zmienia swoje oblicza to kocham Polskę i jestem dumna z bycia Polką oraz posługiwania się językiem polskim.

Nie chcę wyjechać do innego kraju, by tam żyć.

Mój znak to orzeł biały.

I tyle chciałam powiedzieć.

Dobranoc.

Nieogarnięty piątek

,,Ku chwale Nieogarniętym”

Nieogarnięci zapominają, by za chwilę sobie przypomnieć,

Co mieli zrobić.

Nieogarnięci fryzurę w nieładzie mają,

Bo kto by tam się włosami przejmował,

Gdy są inne do zrobienia rzeczy.

Nieogarnięci ledwo orientują się, jaki dzień jest

I dłuższą chwilę muszą się zastanawiać, co robili wczoraj.

Nieogarnięci mogą denerwować,

Ale można też się z nich pośmiać.

Tak właśnie mniej więcej Nieogarniętych można zdefiniować. ;)

 

Dzisiaj mam nieogarnięty piątek, stąd taki wiersz. Od rana miałam dużo gazet do przyjęcia, które składałam do ósmej. Poinformowałam pana, że wczoraj przyszły jego cygaretki, a on mi mówi, że nie pali. Pomyliłam klienta ;D. Ogólnie ruch był i na nic nie było czasu. Ciągle miałam wrażenie, że o czymś zapomniałam.

Ale już weekend. Cały wolny! ;) (To znaczy jutro mamy chrzciny u wujka, ale co tam… Mam nadzieję, że jakoś przetrwam.)

Bo zapomnę…

Jestem teraz kobieta pracująca, więc śpię, budzi mnie budzik, ogarniam się, jem i jadę. Spędzam 8 h w sklepie (+ 1,5 h na dojazd i kupienie czegoś do jedzenia, czyli 9,5 h), wracam, myję się, posprawdzam co słychać w sieci i idę spać.

Zasypiam dosyć szybko… I szybko się budzę. No niestety. Coś za coś. Wszystkiego mieć nie można.

Z tego powodu też proszę mi wybaczyć opóźnienia w pisaniu i komentowaniu.

Żebym nie zapomniała to:

1. Wkręciłam się w serial pt. ,,Wynonna Earp”, o którym pisała na swoim blogu Kami, więc ja powiem tylko, że można ten serial określić w czterech słowach: Dziki Zachód, demony i łowca. Dobrze się ogląda, mimo że nie przepadam za kowbojskimi klimatami. I jeszcze oglądam polski serial o tytule ,,Komisja morderstw”, kryminalny, ale nie taki typowy, bo policjanci rozwiązują zagadki dotyczące zabójstw z okresu drugiej wojny światowej, albo dokonanych w PRL-u. W obsadzie m. in.: Małaszyński, Buczkowska, Sabat i Pieczyński.

2. Zaczęłam czytać ,,Cień wiatru” C. R. Zafona, a także ,,Razem będzie lepiej” Jojo Moyes. Na razie mój typ to druga pozycja. W sensie lepiej mi się to czyta.

3. To jest fajna piosenka:



Mój hit w ostatnich dniach. ;D

4. Zapomniałam….

5. Zapomniałam….

6. Może sobie przypomnę….

7. Skleroza – rzecz nabyta, nieproszona, zawzięta.

Dobrej nocy, Kochani!

Na Dzień Niepodległości o Testamencie Młodości

Obejrzałam wiele filmów rozgrywających się w czasach wojny, czy to pierwszej czy drugiej.

Wczoraj do tego grona dołączył trwający nieco ponad 2 godziny ,,Testament młodości” z Alicią Vikander (np. Kochanek królowej) i Kitem Haringtonem (np. Gra o Tron) w rolach głównych. Reżyseria: James Kent.

Film oparty jest na faktach. Opowiada o wojnie, miłości, marzeniach, stracie.

Ojciec Very Brittain nie chciał się zgodzić, by dziewczyna studiowała, a ona marzyła o studiach na Oksfordzie. Niespecjalnie zależało jej, aby być jak inne młode kobiety w jej wieku. Do zdania egzaminów wstępnych przygotowywała się sama.  Chciała zostać pisarką. Tworzyła własne wiersze. Miała brata Edwarda, przyjaciela Viktora i narzeczonego Rolanda.

Ale wybuchła 1-sza wojna światową, która po kolei odebrała jej marzenia i najbliższych. Zrezygnowała ze studiów, żeby zostać pielęgniarką i wolontariuszką. Pomagała rannym i Anglikom, i Niemcom. Najpierw zginął Roland (w dzień ich ślubu, miał się odbyć na drugiej przepustce), potem Victor, który się w niej kochał, a na końcu pomimo tego, że raz go uratowała – Edward.

Było ich czworo i została ona jedna.

Vera nie straciła rodziców i po wojnie wróciła na Oksford.

Mamy 98 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Niecały wiek. Niektórzy wykorzystują ten dzień do innych celów i to jest smutne. Wojna odebrała wiele żyć, dokonała wielu zniszczeń, a na tych, którzy przeżyli odcisnęła piętno, jakie nigdy nie zniknie. Oglądając takie filmy, jak np. ,,Testament młodości” czasem się nie dziwię, że nie chcieli rozmawiać o tamtych wydarzeniach.

Bo jak żyć, kiedy inni już nie żyją? Jak wrócić do życia sprzed?

Nawet dzisiaj zadajemy sobie te pytania. Znalezienie odpowiedzi nie jest łatwe.

Koleżanka ze studiów poradziła głównej bohaterce filmu, żeby zaczęła od rzeczy najprostszych, jak oddychanie, umycie się, ubranie i zjedzenie czegoś.

W zakończeniu dziewczyna wchodzi do wody, w miejscu, w którym kiedyś była z bratem i przyjacielem i mówi, że kazali jej zapomnieć o nich, ale ona tego nie zrobi. Będzie pamiętać.

I tyle na dzisiaj.

Pamięć o humanizmie

Czy naprawdę możemy wypełnić dziurę po wyrwanym sercu wspomnieniami? Tak radziła umierająca bohaterka swojemu 11-letniemu synowi.

Czy to nie powoduje tylko większego bólu? Czy to jest rozwiązanie?

Pamięć człowieka bywa zawodna, ale akurat te nieprzyjemne rzeczy, które się zdarzyły, które wywarły ogromne wrażenie pozostają w niej, bo łączyły się z silnymi emocjami.

Niektóre zdarzenia pamięć ludzka wypiera, jakby nigdy ich nie było. Taki mechanizm obronny. Jednak one gdzieś tam są, nie zniknęły i od czasu do czasu się ujawniają. Z drugiej strony, przygotowując się do egzaminu albo ucząc się obcego języka czasami jest nam trudno coś zapamiętać, musimy to powtarzać w kółko, choćby po 50 razy, żeby pozostało w naszej głowie.

Boimy się Alzheimera, choroby odkrytej w XX w., na którą nie ma lekarstwa. Boimy się amnezji, jednocześnie pragnąc o pewnych sprawach po prostu móc zapomnieć. Przychodzi mi na myśl słowo ,,sprzeczność”. Choroby mogą być groźne i nieodwracalne, a zdarzenia, słowa, ludzi – możemy zapomnieć z czasem, wybaczając i akceptując lub ignorując.

Boimy się. Strach jest ludzki. Jest nawet takie powiedzenie, że tylko głupcy się nie boją. Lękamy się straty, tym bardziej gdy chodzi o bliską osobę.

Jestem w trakcie oglądania serialu pt. ,,Contaiment” (po polsku ,,Kwarantanna”).  Myślę, że spokojnie mogę siebie nazwać serialomaniaczką, filmomaniaczką, książkomaniaczką i jeszcze parę innych określeń by się znalazło. ;) Wspomniany serial przedstawia losy kilkunastu bohaterów, spośród 4000 tys. osób odciętych od reszty miasta z powodu wybuchu epidemii zmutowanego śmiertelnego wirusa grypy, na którego nie ma szczepionki ani leku. Ludzie umierają jeden po drugim, a inni starają się przeżyć. Czasem za wszelką cenę. Gubią gdzieś po drodze swoje człowieczeństwo, a może ukazują prawdziwe oblicze? Oczywiście, są źli i dobrzy bohaterowie. Jedni starają się ukryć prawdę, drudzy chcą ją odkryć. Prawdziwe życie to nie serial, ani nie film, choć przecież twórcy się na nim wzorują, wymyślając scenariusze. Czasami nawet utożsamiamy się z niektórymi bohaterami.

Wybucha epidemia i każdemu się włącza mechanizm przetrwania.

Human to po angielsku człowiek. Humanizm – to zainteresowanie człowiekiem i szacunek wobec jego praw, tak w dużym skrócie. W obliczu zagrożenia życia, czy te pojęcia nadal mają znaczenie? Dla jednych mają, dla drugich nie, co można ujrzeć w ,,Contaiment”, ale też w serialu nakręconym na podstawie książki Stephena Kinga ,,Under the Dome” (,,Pod kopułą”).

Ludzie dawniej umierali dosyć szybko niż dzisiaj. Jak ktoś dożył 40-tki to było dobrze, tak to ujmę. Toczono bitwy, pito alkohol, kradziono, żyto w biedzie i niedostatku… Dzisiaj też są uzależnienia od alkoholu, od narkotyków, dodatkowo od środków masowego przekazu, są konflikty zbrojne, przemoc, agresja, łapówkarstwo, samobójstwa, przestępczość, choroby cywilizacyjne takie jak nowotwory, zawały serca, zatrucia organizmu… To wszystko nas dotyczy, choć o tym nie myślimy na co dzień.

 

L. B.