Spowiedź Człowieka Zmęczonego

Położyłam się i chciałam zasnąć. Ale nie mogę.

Przejęłam się swoim pierwszym dniem w pracy, zwłaszcza, że strzeliłam gafy i nie do końca jeszcze orientuję się w towarze.

Ten, kto stwierdził, że początki zawsze są trudne, nawet nie zdawał sobie sprawy, jak trafne jest to zdanie. Bez względu na to, czy to początek w nowej szkole, w nowym miejscu zamieszkania, na studiach, czy w pracy. Na początku nie jest łatwo.

Praca z ludźmi nie należy do łatwych. A pod względem wykształcenia też się na taką zdecydowałam… Nie wiem, czy to był dobry wybór, ale już idę w tą stronę. Na razie mnie to nie czyni nieszczęśliwą. Jestem ciekawa.

Szczególnie, gdy mierzymy się z lękiem wobec nich – ludzi, o którym nie rozpowiada się na prawo i lewo.

Dawno nie zagłębiałam się w siebie. Jakkolwiek to brzmi. Żyłam w swojej bezpiecznej bańce, ukrywając swoje uczucia i myśli. Nawet przed samą sobą.

Otoczona fioletowymi ścianami, otulona fioletowym kocem, z ustawionymi na parapecie zdjęciami w ramkach i tymi powieszonymi na ścianie, z koszykami kosmetyków i z półką, na której gromadzę książki i na której stoją dawniej zbierane przeze mnie figurki aniołów, słoni i innych postaci. Tu mi najlepiej. W moim pokoju. Jeśli po tym, jakie rzeczy znajdują się w czyimś pokoju można określić, jaki jest jego mieszkaniec, to raczej wychodzę na słodką czekoladkę niż na kobietę z charakterem. Ale co tam, czekoladki się lubi, co nie? ;) Poprzez dodanie paru akcentów może to być czekolada z chili i wtedy to by bardziej pasowało.

Odnosiłam sukcesy w nauce i to mnie budowało.

Opuszczałam tą swoją bańkę, gdy musiałam. Rzecz oczywista. A teraz muszę robić to coraz częściej. I nie wiem, czy podołam…. Lecz co by nie było, to byle nie mieć pretensji do siebie, że się nie starało.

A ja się starałam w wielu sprawach i działaniach. Jeśli coś nie wyszło, to nie wyszło i z tego zrezygnowałam.

Może niepotrzebnie, może zbyt szybko, to już nieważne i nie warto do tego wracać.

Może teraz zasnę.

Oda do Snu

O Śnie, mój tak wielce potrzebny,

Czemu nie mogę Cię zaznać?

Czemu przyjść nie chcesz,

Kiedy tak bardzo Cię pragnę?

Dlaczego tak niechętny jesteś?

A gdy już nadchodzisz,

Gdy czule obejmujesz, kołyszesz w swoich ramionach -

- Nie ma nic słodszego.

I nie chcę, by zazdrosny, nie znający litości Budzik nas rozdzielał.

I nie chcę byś się kończył,

Kiedy pokazujesz mi obrazy nie-z-rzeczywistości.

Jesteś potrzebny jak powietrze,

Jak woda i pożywienie.

O Śnie, mój przyjemny, niech nas nikt nie rozdziela

Choć tej jednej nocy.

 

Proszę wybaczyć powyższe grafomaństwo, ale tak to jest, jak cały dzień człowiek ziewa, bo nie może się wyspać.

Wniosek o sen

Zasypiałam. Moja głowa wtopiona w poduszkę robiła się ciężka, ciało zakopane pod kołdrą, wreszcie ułożone w wygodnej pozycji, a jednak świadomość jeszcze wędrowała na granicach otaczającej mnie rzeczywistości przez szczekanie psów. Ujadały, jakby pożar miał strawić całą wioskę.

Nagle zapadła cisza. Odpłynęłam…, żeby za chwilę (w moim odczuciu) światło zalało pokój. Usłyszałam kilkukrotnie powtórzone swoje imię.

Otworzyłam oczy. Zaspana próbowałam dojść do tego, co się stało.

- Wstań – dotarło do moich uszu. – Dzwonił G. Musisz po niego jechać.

Chwyciłam za telefon, aby sprawdzić która była godzina. Na ekranie zobaczyłam 00.23, co znaczyło, że spałam naprawdę niewiele.

Jeszcze lekko zamroczona wstałam i zaczęłam się ubierać, gdy siostra z paniką w głosie oznajmiła mi, że pomyliła terminy i jutro, a nie pojutrze ma egzamin. Patrzyłam na nią dłuższą chwilę, bo coś mi nie pasowało. Miała mieć egzamin w czwartek, a mi w czwartek ściągają szwy i wcale się na to jeszcze nie szykowałam. Byłam pewna, że mam jeszcze jeden dzień czekania. Wtedy przypomniałam sobie, jaką ujrzałam godzinę na ekranie telefonu. Po północy, czyli mieliśmy nowy dzień. Nie omieszkałam o tym powiedzieć i emocje opadały.

To jednak nie był koniec nocnych rewelacji, bo zaraz przyszła znowu M. i poinformowała mnie, że jednak nie muszę nigdzie jechać. A już byłam prawie gotowa. Ręce mi opadły. Zaczęłam z powrotem ściągać z siebie ubrania i szybko wskoczyłam do ciepłego łóżka, pragnąc jak najszybciej zasnąć i żeby nikt więcej mnie nie budził.

Moje życzenie się nie spełniło, bo obiecałam wcześniej T., że go podwiozę do pracy ze względu na paskudną pogodę. I tak o 7.30 ponownie zwlokłam się z łóżka.

Jaki z tego wniosek?

Trzeba było nie oglądać do późna filmu, pt. ,,Pasażerowie”, tylko iść wcześniej spać. ;D