Pracowicie

Podczas jednego z ostatnich wietrznych, paskudnych dni miałam okazję po raz kolejny (trudno określić który dokładnie) przejeżdżać przez moją sympatyczną wioseczkę. I jakże wielkie zaskoczenie mnie spotkało! Jadę, jadę (nie byłam sama w samochodzie) i nagle TO mnie uderzyło! Jechałam prosto, niczego nie musiałam omijać! Półmetrowe dziury w drodze zniknęły! Zasypano je. Nie wierzyłam. To było wprost niewiarygodne, że po dobrym pół roku w końcu ktoś się tym zajął. Ale żeby nie było zbyt fajnie, to pomniejsze dziurska zostawiono. A co tam, poczekajmy aż będą większe i znowu koła będą zanurzać się w nich do połowy… Umiejętność myślenia chyba jednak co niektórych boli.

Wczoraj spotkałam się z trzema przyjaciółkami, dwie z nich mają dzieci. To było dobre spotkanie. Następnie trafiły mi się jeszcze 4 kursy. Pojeździłam sobie. Padłam zmęczona do łóżka, jakby mnie wcześniej przywiązano do konia i przeciągnięto po lesie (prawdopodobnie nie przeżyłabym tego, ale jako porównanie brzmi bardzo obrazowo), i tak spałam do 10-tej.

A dzisiaj właśnie, korzystając z ładnej pogody, jaką mamy, postanowiłam oderwać się od tego, na czym zwykle się skupiam i przeszłam do tego, co zwykle sobie odpuszczam, czyli porządków i sprzątania.

Ubrania poskładałam wczorajszego wieczoru, więc zaraz po śniadaniu, zgarnęłam ściereczki i buteleczki z ,,magicznymi” (czyt. chemicznymi) płynami, wzięłam w dłoń kluczyki, narzuciłam kurtkę i powędrowałam na podwórko, do auta. Najpierw odbyło się szorowanie w środku, potem na zewnątrz. A kiedy już mój Zielony Skrzat (nie Pszczółka, ani Żaba!) był wypucowany na błysk i poodkurzany, wróciłam do domu i umyłam okna. (O lustrze zapomniałam…).

Potem znowu zabrałam się za pisanie pracy magisterskiej, no i utknęłam. Nie mam weny, a książki niedługo do zwrotu… Może jeszcze uda się je przetrzymać?? ;D Albo się sprężę i zmotywuję. Ewentualnie pójdę po nie jeszcze raz xD.

Teraz, czując się wypompowana z energii, słucham muzyki i kończę swój marny wywód na temat sprzątania.

Dobrego weekendu dla wszystkich! ;)

Biało

Szczerze?

Nie sądziłam, że znowu spadnie śnieg i będzie biało.

A jednak tak się stało.

Na zewnątrz nie jest zimno i nie mrozi (JAK DOBRZE!). Byłam, sprawdziłam na własnej skórze, że tak się wyrażę, na co dowody załączę poniżej.

Po nastroju z poprzedniego wpisu ślad znikł. Muszę sobie wiele przemyśleć odnośnie tego, w jakim miejscu teraz jestem i czy tego właśnie chcę. Zdaję sobie sprawę z tego, że moje wybory nie zawsze były dobre i że często byłam zagubiona. Powraca temat wybaczenia sobie. Przeszłość jest czymś, czego się nie pozbędziemy, ale nie musi wpływać na to jak jest obecnie.

Dosyć smęcenia. Ile można o tym samym, nie? ;)

Oto wspomniane dowody:

SAMSUNG DIGIMAX A403 Lubię drzewa. Mają dla mnie zaklętą w sobie jakąś mądrość, może przez to, że tyle lat rosną. W ich koronach chronią się ptaki, więc mogą oznaczać też bezpieczeństwo.

SAMSUNG DIGIMAX A403  

Nadal biało, tylko z czerwonym akcentem. ;D

SAMSUNG DIGIMAX A403Ślady bywają różne…

SAMSUNG DIGIMAX A403Tutaj ktoś się załapał ;D.

SAMSUNG DIGIMAX A403Białe drogi! Co to będzie?! Co to będzie… Wyjadę czy nie wyjadę? A jak wyjadę, to czy wrócę bez problemów? Dobrze, że akurat w tamtą stronę nie jeżdżę (Może raz na rok. No dobra, może dwa razy na rok) ;D. Ale ta w którą jeżdżę wygląda niemal identycznie…

A tak było jeszcze dwa dni temu:

SAMSUNG DIGIMAX A403

Co by nie było… ;)

Co by nie było dzisiaj jest dobry dzień! I nic mi go nie zepsuje.

Świeci słońce!

Wyspałam się. Miałam jakiś głupi sen, jak zwykle, ale nawet go nie pamiętam i nie będę się doszukiwać znaczeń.

Chce mi się śmiać, śpiewać, nuciłam sobie pod nosem coś wcześniej….

Pomidorowa na obiad! ;D

Mogę nawet dzisiaj zatańczyć. A co tam! Jak się cieszyć, to się cieszyć. Rzadko się zdarzają takie dni.

Takie po prostu dobre, mimo zmartwień. Bo je mam… Oczywiście.

Mam chęć działać. I dzielić się radością. ;)

No i siedzę… nad notatkami. Zakreślam, drukuję, opisuję. Jeszcze dwa egzaminy.

Nadal nie dowierzam, że z komputerów, ze statystycznego programu dostałam 5! Przy czym nigdy nie miałam do czynienia ze statystyką, taką bardziej zaawansowaną niż wykresy i diagramy na matematyce, bądź już gotowe raporty z danymi statystycznymi. Dlatego jeszcze bardziej cieszy mnie ten sukces ;).

Wczoraj złapałam małego doła przez wycieczkę do Gorzowa. W sumie nie wycieczkę, raczej przejażdżkę. Ale byłam tam, kurczę! Następnym razem pozwiedzam. Muszę ;).

A tak sobie świeci u mnie (zdjęcie z telefonu, który nie ma rewelacyjnego aparatu):

20170127_140030 — kopia

Zanim nadejdzie zima…

Zanim nadejdzie zima, chcę jeszcze upamiętnić jesień, która zachwyca barwami.

Może już tego nie widać, ale ostatnio był taki dzień.

Jechałam autobusem, siedziałam przy oknie (Jak to się zmieniło: jako dziecko nie lubiłam, a teraz siedzenie przy oknie to najlepsza miejscówa!) i podziwiałam widoki. Wszystko było skąpane w promieniach jesiennego słońca: korony drzew, liście leżące na ziemi, nowe osiedle. I wtedy przypomniałam sobie określenie ,,polska złota jesień”.

Całe otoczenie rzeczywiście wyglądało jak oblane złotem.

Było pięknie. I tylko trochę chłodno…

jesienne-liscie-fa23bedc

Obrazek pochodzi z Google Grafika.