W hołdzie swobodzie

Taplały się kaczki w brudnej kałuży,

Nie zważały na nic.

- Omiń nas człowieku, jadący samochodem! – niemo rozkazywały.

- Chcemy się bawić! – po kaczemu wołały za nim.

Nie zamierzały schodzić z drogi,

Niczym dwie królowe, którym nie wolno się postawić.

Pluskały się więc kaczki, ciesząc się z czarnej wody,

Mając w nosie wszelkie przeszkody.

A Ty, człowieku umartwiony i zmęczony – zdawały się mówić. – kiedy byłeś tak beztroski i tak wolny?

ducks-1980180_960_720

(Obrazek pochodzi z Pixabay. com)

Tekst poświęcony dwóm kaczkom, które na początku miesiąca, gdy maj przypominał październik, swobodnie, nie licząc się z nikim i niczym kąpały się radośnie w wielkiej kałuży na środku drogi. Akurat tamtędy przejeżdżałam… Ciągu dalszego nie będzie. ;D

Nie mów do mnie o miłości

,, Niedługo kupię dużo książek i będę je czytać. Wieczorami pójdę sobie do kina, a nocami będę słuchał deszczu spadającego na miasto. I tak będzie aż do wiosny. I aż do wiosny nie będę do nikogo mówił o miłości.” – pisał Marek Hłasko.

castles-616573_960_720

(Obrazek z Pixabay.com)

Znowu trochę poprzynudzam.

Wiosna nadeszła, choć wcale na to nie wygląda, bo za oknem zimno, pada deszcz i wieje wiatr. Panuje ponura aura, ludzie siedzą zamknięci w swoich domach, zamiast jeść lody na mieście i spacerować, wystawiając twarz do słońca.

Nie ukrywam, że miłość jest dla mnie drażliwym tematem. Mało o niej mówię. Nie chcę o niej mówić, pod jakąkolwiek postacią by się nie ujawniała. Trochę wstydzę się o niej mówić. Ani razu nie byłam w związku… Nie żebym nie miała szansy, bo pojawiło się kilka. Odrzuciłam je. Nie chcę tego tłumaczyć.

Ale przeczytałam właśnie pewien artykuł. O miłości, oczywiście. Jego autorka wyróżniła trzy jej rodzaje, mając na myśli to w kim się zakochujemy: Pierwszą Miłość, Drugą Miłość, zwaną Trudną Miłością oraz Trzecią Miłość, której się nie spodziewamy.

Analizując  swoje stany zakochania pod kątem tego tekstu, doszłam do wniosku, że te dwie pierwsze mam już za sobą, a Trzecią przed. ;D

Pierwsza miałaby się charakteryzować tym, że idealizujemy tą osobę, którą jesteśmy oczarowani. Liczymy, że będzie tym jedynym/jedyną, na zawsze. Druga przynosi ból, sprawia że robimy głupie rzeczy, byle tylko być z tym człowiekiem, na jakim nam zależy, nie widząc tego, że być może wcale do siebie nie pasujemy. A Trzecia, ta akurat nas zaskakuje, jest niespodziewana i to jest chyba właśnie ta odpowiednia, prawdziwa, bo partner po prostu nam pasuje, ze wszystkimi swoimi wadami i zaletami. ;)

A dzisiaj za kupienie książki dostałam takiego oto kwiatka:

20170422_161128 — kopia Śmiałam się, że normalnie nie dostaję, to chociaż w sklepie mi dali. ;D

Zimowa prawda

Połączę kilka rzeczy w jednym wpisie.

I tak oto zacznę od autentycznego dialogu sprzed miesiąca:

1. ,,-Mgła jest cały dzień. Jutro pewnie też będzie. Nie lubię prowadzić (auta) jak jest mgła.

- Ja też.

- Ty nie prowadzisz.

- Prowadzę. Życie na sznurku.

- Tak?

- No, i mówię: chodź, idziemy dalej.”

Cała rozmowa toczyła się z przymrużeniem oka i było zabawnie.

2. Uwieczniłam trochę tegoroczną zimę (telefonem) na dzisiejszym spacerze:

20170108_151122 — kopia

20170108_151125 — kopia

20170108_151104 — kopia

Zastanawiałyśmy się czy te ślady należą do sarny, czy do zająca. Postawiłyśmy na zająca.

A 3 to piosenka, której ostatnio słucham:



 

Strata

Kochałam nie raz. Kto nie kochał?

Kochałam ludzi.

Kochałam swojego psa.

Kochałam moje koty.

I kolejnego psa.

Kochałam słodkie króliki o oczach jak pięciozłotówki.

Tracimy pieniądze, rzeczy materialne, gdzieś je zgubimy, wydamy, oddamy, wymienimy. Przez moment mają one jakieś znaczenie, jakoś ubolewamy chwilowo, gdy czegoś nie ma.

Ale co gdy dostajemy telefon, że ktoś, kogo znaliśmy odszedł? Albo kiedy nasze zwierzę leży martwe i patrzymy na nie, i choć wiemy, że się nie podniesie, bo nie żyje, to jednak w myślach wołamy: ,,Proszę, popatrz na mnie!” Znalazłam się w takich sytuacjach.  Nawet kilkakrotnie.

Nie wiem, czy było coś, co mnie w tamtej chwili pocieszyło. Czy w ogóle może być?

Słowa wtedy nic nie znaczą.

Liczy się strata. I to ona krąży w naszej głowie.

Nie jestem dobra w pocieszaniu, szacunek dla tych, którzy wiedzą jak poprawić komuś nastrój, staram się jak mogę pocieszyć kogoś, kto opowiada mi o swojej stracie, lecz zwykle i tak pada zdanie: ,,Nie wiem, co mam ci powiedzieć w takiej sytuacji.”

Albo co powiedzieć komuś, kto opowiada o swojej chorobie?

Wczoraj siedziałam w szpitalnej poczekalni  i przyszedł tam pan o kulach. Raz siadał, raz wstawał. Dziwiłam się, czemu chodzi, skoro jest o kulach. Pojawił się w kolejce inny pacjent i zagadnął tego starszego człowieka. Okazało się, że panu odcięli nogę i miał protezę. Mało tego, odcięto mu pół stopy w drugiej nodze. Bolało go. Dlatego raz chodził, raz siedział. Była też pani o kuli, z nadwagą, mająca problemy z poruszaniem się. Ratownicy medyczni zanosili ją do gabinetu i pomogli jej wyjść.

W takich sytuacjach nawet wstyd się popatrzeć…

Kochałam ludzi.

Kochałam swojego psa.

Kochałam moje koty.

I kolejnego psa.

Kochałam słodkie króliki o oczach jak pięciozłotówki.

Miłość nie wystarczyła.

Odeszli.

Zanim nadejdzie zima…

Zanim nadejdzie zima, chcę jeszcze upamiętnić jesień, która zachwyca barwami.

Może już tego nie widać, ale ostatnio był taki dzień.

Jechałam autobusem, siedziałam przy oknie (Jak to się zmieniło: jako dziecko nie lubiłam, a teraz siedzenie przy oknie to najlepsza miejscówa!) i podziwiałam widoki. Wszystko było skąpane w promieniach jesiennego słońca: korony drzew, liście leżące na ziemi, nowe osiedle. I wtedy przypomniałam sobie określenie ,,polska złota jesień”.

Całe otoczenie rzeczywiście wyglądało jak oblane złotem.

Było pięknie. I tylko trochę chłodno…

jesienne-liscie-fa23bedc

Obrazek pochodzi z Google Grafika.