Jesień u mnie

Wybaczcie, że nie zawsze odpowiadam na Wasze komentarze, ale brak mi czasu i po prostu staram się tylko wrzucić jakiś nowy wpis, żeby nie było tu cicho. Tak, to głupie usprawiedliwienie, ale naprawdę jestem zarobiona, a teraz jeszcze mnie dusi… choróbsko. Jednak bardzo dziękuję za Wasze słowa.

A teraz już bez głupich tłumaczeń ;).

Tak jesień wyglądała u mnie (czas przeszły, bo już niestety pogoda się psuje, a zdjęcia zostały zrobione w tym tygodniu i w poprzednim też).

DSCN0074 Leśne alejki są świetne. 

DSCN0058 Najpierw spotkałam tą dwójkę, wracając do domu samochodem. W innym miejscu widziałam całą łabędzią rodzinkę. Królewskie ptaki. I one naprawdę mają w sobie taką dostojność.

DSCN0078  Wielobarwnie. Lubię fotografować drzewa i zwierzęta.

DSCN0102 Tych kwiatków to raczej nikomu nie trzeba przedstawiać. ;)

DSCN0105 Odlatujący klucz, który skojarzył mi się z wolnością. Niczym nie ograniczoną wolnością. Po prostu sobie lecą w poszukiwaniu nowego domu, ale też pojawiła się u mnie pewna nostalgia  przez to szare niebo.  DSCN0110Dzikie gęsi zobaczyłam, gdy byłam na spacerze z siostrą, dzień lub dwa po sfotografowaniu łabędzi, których w ogóle dzisiaj widziałam już trzy. ;) Nie wiem, co te gęsi tu jeszcze robią.

DSCN0094No i ona. Czerwona. Jedna wyrosła jeszcze w moim przydomowym ogródku. Ale biała też jedna zakwitła i różowe jeszcze są, ale czerwone moje ulubione. ;)

 

Dwóch zdjęć nie udało mi się wstawić. Nie wiem, dlaczego ;(.

O dziewczynach, które walczyły o to, co dla nich ważne

Życie wcale nie jest długie. A otaczanie się wspomnieniami nie zawsze nas dołuje. Spoglądanie na fotografie, które zatrzymały w sobie daną chwilę, jaka już się nie powtórzy, ani nie wróci, nie zawsze łączy się ze smutkiem. Czasem wywołuje uśmiech lub daje motywację.

Zatrzymaną chwilą, która nie wróci – tym właśnie jest.

Mówię o tym, bo ostatnio poszłam wywołać zdjęcia. Między innymi z absolutorium, ze studniówki, z wycieczki do Katowic i kilka z siostrą, rodzicami i przyjaciółkami. Patrząc na nie widzę trochę inną siebie. Szczęśliwą siebie.

Właśnie przeczytałam książkę i chcę o niej opowiedzieć.

,,Dziewczyna, którą kochałeś” to historia tocząca się w dwóch przestrzeniach czasowych: podczas pierwszej wojny światowej i współcześnie, jakieś sto lat później. Jojo Moyes wprowadza nas do świata Sophie Lefevre, Francuzki, żony malarza i Olivii Halston, pochodzącej z Wielkiej Brytanii żony architekta, który zmarł podczas snu we własnym łóżku, mając niecałe 40 lat.

Losy obu bohaterek splatają się ze sobą, choć one same nigdy się nie poznały ze względu na upływ czasu i to, że nie do końca wiadomo, co właściwie stało się z Sophie Lefevre i jej mężem, Eduardem.

Mąż Sophie wyrusza na front, ona sama przyjeżdża do swojej siostry i pomaga jej w prowadzeniu hotelu w miasteczku okupowanym przez Niemców. Musi radzić sobie z tęsknotą, brakiem jedzenia, przenikliwym chłodem, z nienawiścią do okupanta i osądzaniem ludzi, którzy myślą, że została zdrajczynią. Młoda kobieta wykazuje się odwagą, dobrym sercem, sprytem i wielką miłością zarówno do męża, od którego nie docierają do niej żadne wiadomości, jak i do reszty rodziny.

Liv Halston z kolei jest trzydziestoletnią wdową, która nie może pogodzić się ze śmiercią męża. Jej sytuacja finansowa jest kiepska, delikatnie mówiąc. Ma trochę nieporadnego ojca, który nie widzi nic złego w paradowaniu po domu zupełnie nago, nawet gdy otwiera gościom drzwi. Bohaterka jest nieszczęśliwa, a w dodatku przyjaciele próbują ją swatać. Pewnego dnia w jej życiu pojawia się znajoma ze studiów i mężczyzna, jaki odmienia jej smutne dotychczas życie. Paul McCafferty zdecydowanie namieszał w życiu Olivii Halston.

Przechodząc w końcu do tego, co łączy obie kobiety?

Odpowiedź brzmi: Obraz zatytułowany ,,Dziewczyna, którą kochałeś”, uwieczniający młodą, rudowłosą Sophie Lefevre namalowany nie przez kogo innego, jak przez Eduarda Lefevre’a, będący w posiadaniu Liv Halston.

O ten właśnie obraz zostanie stoczona sądowa batalia, gdy rodzina malarza upomni się o ,,swą” własność. Zależy im jedynie na pieniądzach, jakie za niego otrzymają. Z kolei dla Olivii ma on znacznie większą wartość i na pewno nie zamierza go sprzedać. Portret ma ciekawą historię, jaką znają jedynie ci, którzy widzieli go w czasach toczącej się wojny, a większość z nich nie żyje. Ale większość nie znaczy, że wszyscy. Na końcu pojawi się postać  żyjąca w tamtym czasie i wyjaśni czy ,,Dziewczyna, którą kochałeś” została skradziona, czy podarowana.

Mamy miłosne historie, mamy czasy wojny i współczesność, dwie młode kobiety, walczące o to, co cenią i czego pragną, problemy, jakie muszą one rozwiązać, by odzyskać spokój i swoje szczęście, radość z życia. Oczywiście, uda im się, bo czy inaczej miałoby to sens? ;)

I mamy kluczowy element spajający całość: dzieło sztuki, które jednych zachwyciło, przez innych znienawidzone, a dla jeszcze innych stanowiące jedynie bardzo drogi przedmiot, dzięki jakiemu mogą się wzbogacić.

Ale w życiu nie chodzi tylko o pieniądze. Czasem ponad nie wybijają się inne wartości, co pokazuje Liv Halston.

Już bez zanudzania… I polecania, czy też nie, bo to tylko moje zapiski. ;)

Zimowa prawda

Połączę kilka rzeczy w jednym wpisie.

I tak oto zacznę od autentycznego dialogu sprzed miesiąca:

1. ,,-Mgła jest cały dzień. Jutro pewnie też będzie. Nie lubię prowadzić (auta) jak jest mgła.

- Ja też.

- Ty nie prowadzisz.

- Prowadzę. Życie na sznurku.

- Tak?

- No, i mówię: chodź, idziemy dalej.”

Cała rozmowa toczyła się z przymrużeniem oka i było zabawnie.

2. Uwieczniłam trochę tegoroczną zimę (telefonem) na dzisiejszym spacerze:

20170108_151122 — kopia

20170108_151125 — kopia

20170108_151104 — kopia

Zastanawiałyśmy się czy te ślady należą do sarny, czy do zająca. Postawiłyśmy na zająca.

A 3 to piosenka, której ostatnio słucham:



 

Kilka fotografii na koniec lata

,,Jeśli wiosna jest pełna nadziei to lato jest dumne, jesień pokorna, a zima waleczna. Kiedy myślę o wiośnie widzę wielkie młode sarnie oczy, spoglądające na mnie w górę spod długich rzęs. Kiedy myślę o lecie widzę wyprostowane plecy, wypiętą i nadętą pierś. Kiedy myślę o jesieni widzę spuszczoną głowę i blady nostalgiczny uśmiech, a zimę wyobrażam sobie z posiniaczonymi twardymi kolanami i pięściami, warczącą, gotową do walki”. – z książki ,,Kiedy Cię poznałam”

SAMSUNG DIGIMAX A403 SAMSUNG DIGIMAX A403 SAMSUNG DIGIMAX A403 SAMSUNG DIGIMAX A403

Jesień nadchodzi, a ja nie mam nastroju, więc się już ewakuuję, by zapaść w sen.